Stany Zjednoczone i Chiny rozpoczęły rozmowy o ograniczaniu zagrożeń związanych ze sztuczną inteligencją. 23 września 2026 roku strona amerykańska poinformowała o pomyśle utworzenia wspólnego mechanizmu alertów. Inicjatywa ma znaczenie ze względu na pozycję obu państw w rozwoju AI, ale jej skuteczność podważa brak ekspertów technicznych i oficjalnego potwierdzenia udziału Chin.
Jak miałby działać kanał ostrzegania o zagrożeniach AI
Przed zaplanowanym na czwartek i piątek spotkaniem Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem sekretarz skarbu Scott Bessent przekazał, że strony rozmawiały o nowym mechanizmie powiadamiania. Każde państwo mogłoby ostrzegać drugie, gdy jego systemy AI zaczęłyby zachowywać się nieprzewidywalnie albo stwarzać zagrożenie. Kanał miałby też służyć wymianie stanowisk dotyczących wspólnych celów.
Osoby znające plan Bessenta powiedziały jednak Politico, że proponowany system ma powierzchowną konstrukcję. Do obsługi komunikacji nie przewidziano urzędników z wiedzą techniczną, którzy potrafiliby ocenić pilność zgłoszenia, wiarygodność opisu oraz możliwe konsekwencje działania modelu.
Sam Bresnick z Center for Security and Emerging Technology uznał wykorzystanie istniejącego kanału za lepsze niż budowanie całej struktury od początku. Jego zdaniem po obu stronach powinni jednak działać specjaliści zdolni do porównywania metod oceny ryzyka. Ma to szczególne znaczenie przy zagrożeniach wojskowych.
Skuteczny mechanizm wymaga wspólnych procedur
Su Lian Jye, chief analyst w Omdia, ocenił, że alerty mogą zwiększyć przejrzystość, lecz nie usuną sporów dotyczących destylacji modeli, konkurencji cenowej i tempa rozwoju AI. Sam kanał komunikacji nie określa bowiem, jakie zdarzenie wymaga zgłoszenia i co powinno nastąpić po otrzymaniu ostrzeżenia.
- wspólna klasyfikacja rodzajów ryzyka,
- jednoznaczne kryteria uruchamiania alertu,
- uzgodnione procedury reagowania,
- regularny przegląd działania mechanizmu.
Amerykański kongresmen Ro Khanna uważa, że rozmowy powinny wyjść poza połączenie dwóch urzędników bez przygotowania technicznego. Zaproponował międzynarodowe porozumienie zakazujące systemów AI zdolnych do rekurencyjnego samodoskonalenia. Domaga się także zabezpieczeń przed wykorzystaniem AI do tworzenia broni biologicznej lub nuklearnej.
Źródło nie podaje, czy postulaty Khanny znalazły się w programie spotkania Trumpa i Xi. Nie wiadomo też, czy przywódcy mają rozmawiać o szczegółach klasyfikacji ryzyka, procedurach eskalacji lub odpowiedzialności za reakcję na alert.
Kontrole eksportu osłabiają zaufanie Chin
Rozmowy odbywają się w warunkach nasilonej rywalizacji technologicznej. Administracja Trumpa rozszerza kontrole eksportu, które mają utrudnić Chinom dostęp do technologii potrzebnych do rozwoju AI. Kongres rozważa kolejne ograniczenia dotyczące chipów i sprzętu, a dwa tygodnie wcześniej Departament Sprawiedliwości oskarżył sześciu czołowych chińskich producentów AI o kradzież rozwiązań z amerykańskich laboratoriów modeli granicznych. Chiny zdecydowanie odrzuciły te zarzuty.
Donald Trump równocześnie przedstawia rozwój AI jako wyścig, który USA muszą wygrać. Mimo tej retoryki Chiny przystąpiły do rozmów. Pekin nie odniósł się jednak publicznie do systemu alertów, dlatego amerykańska zapowiedź nie jest równoznaczna z zawarciem porozumienia.
Alvin Wang Graylin ze Stanford Digital Economy Lab uznał kontynuowanie dialogu za pozytywny sygnał. Według niego kolejne spotkanie zaplanowano na listopad. Graylin wskazuje, że oba państwa mierzą się z podobnymi zagrożeniami, w tym z możliwością użycia AI przez hakerów lub terrorystów do atakowania infrastruktury.
Graylin twierdzi również, że Chiny mogłyby podzielić się doświadczeniami z setek audytów modeli AI, podczas gdy Stany Zjednoczone dopiero zaczęły rozwijać takie kontrole. Strona amerykańska ma z kolei większe doświadczenie w ocenie modeli granicznych. Bresnick ocenia jednak, że Chiny obecnie mniej obawiają się utraty kontroli nad AI, ponieważ państwo zakłada, że potrafi nadzorować tę technologię.
Narracja o wyścigu AI może blokować współpracę
Według Graylina przedstawianie rozwoju sztucznej inteligencji jako pojedynczego wyścigu zaciemnia sytuację. Wyróżnia on co najmniej dwa obszary konkurencji: możliwości modeli oraz dominację rynkową. USA uzyskują większe przychody z granicznej AI, ale tracą przewagę w globalnym pozyskiwaniu użytkowników.
W ciągu sześciu miesięcy poprzedzających publikację szybko wzrosło wykorzystanie chińskich modeli otwartych. Graylin przewiduje, że niektóre z nich mogą wkrótce przekroczyć 80 proc. udziału w rynku. Nie wskazuje jednak konkretnego segmentu. Według jego oceny firmy ograniczające budżety IT wybierają te modele ze względu na niższe koszty oraz możliwość lepszej ochrony danych wewnętrznych i danych klientów.
Graylin ocenia, że przewaga USA lub Chin w możliwościach najbardziej zaawansowanych modeli zwykle utrzymuje się przez kilka miesięcy. Testy bezpieczeństwa opóźniają wdrożenie i dają konkurentom czas na zmniejszenie różnicy. Rezygnacja z testów zwiększałaby natomiast ryzyko. Nawet wcześniejsze opracowanie sztucznej superinteligencji nie musiałoby więc zapewnić trwałej przewagi.
Za bardziej bezpośrednie zagrożenie Graylin uważa mniejsze, wyspecjalizowane modele, które podmioty niepaństwowe mogłyby wykorzystać do broni biologicznej, chemicznej lub cybernetycznej. Proponuje zawężenie kontroli eksportu do rzeczywistych zastosowań militarnych i zagrożeń CBRNE. Opowiada się też za regulacjami bezpieczeństwa oraz utrzymywaniem dwustronnych i wielostronnych kanałów rozmów o AI.
"Nie da się wywalczyć bezpieczniejszego świata samą rywalizacją" - powiedział Alvin Wang Graylin.
Co rozmowy USA i Chin oznaczają dla firm w Polsce
Dla polskich zespołów IT i osób odpowiedzialnych za wdrożenia spór ma wymiar praktyczny. Rosnące wykorzystanie chińskich modeli otwartych zwiększa liczbę tańszych opcji, ale wybór modelu łączy się z pytaniami o pochodzenie technologii, zakres przeprowadzonych audytów oraz możliwość dalszego dostępu w warunkach kontroli eksportu.
Opisywany mechanizm alertów pozostaje na wstępnym etapie. Materiał nie podaje daty uruchomienia, składu zespołu, kosztu, podstawy prawnej ani sposobu przekazywania informacji technicznych. Brakuje również deklaracji Chin, że będą uczestniczyć w systemie.
Bez wspólnych definicji ryzyka i ekspertów zdolnych oceniać zgłoszenia kanał może pełnić głównie funkcję dyplomatyczną. Kolejne rozmowy pokażą, czy strony rozbudują go o techniczne procedury potrzebne do reagowania na rzeczywiste incydenty związane z AI.
